|
Redaktor: Administrator
|
|
25.02.2010. |
Zachowanie przy nieznanych koniach
Często zachwyca nas widok pasących się swawolnie na pastwisku koni. Patrząc na taki obrazek większość z nas ma nieodpartą ochotę by podejść do tych cudownych zwierząt i chociaż pogłaskać jednego z nich. Nie jest to jednak zazwyczaj możliwe, ponieważ mało kto znalazł by w sobie odwagę by zbliżyć się do stada nieznanych koni, a nawet jeśli wykrzesze z siebie siłę by do nich podejść to nie będzie kompletnie wiedzieć jak powinien się zachować by nie narobić jednego, wielkiego ambarasu.
Prawdopodobnie większości wydaje się, że albo spłoszymy konia i on ucieknie, lub oswoimy go od tak i da się pogłaskać. Sprawa jednak wcale nie jest taka prosta. Koń nie zna bowiem nas, a i my nie posiadamy o nim żadnych informacji, zatem nie jesteśmy w stanie przewidzieć jego reakcji. Jeżeli obserwowane przez nas zwierzęta znajdują się na terenie ogrodzonego pastwiska wówczas powinniśmy zwyczajnie podejść do płotu. Nie wskazane są krzyki, wrzaski, czy radosne wymachiwanie rekami. Kiedy już stoimy przy ogrodzeniu jedyna rzeczą na jaką możemy sobie pozwolić jest sporadyczne cmokanie. Na tym powinna zakończyć się nasza rola. Czworonóg sam musi zadecydować, czy chce do nas podejść czy też nie. Jeżeli zwierze podejdzie do nas jesteśmy zobligowani by zachować w dalszym ciągu dystans, oraz ostrożność. Nie wiemy czy zwierze jest nerwowe, czy łagodne z natury. Co może je zdenerwować i wywołać agresywne zachowanie. Nawet jeśli mamy do czynienia z „niewinnym” kucykiem, który również ma prawo do agresywnych reakcji. Gdy Kon postoi przy nas jakąś chwilkę możemy powoli i delikatnie wyciągnąć rękę w jego kierunku tak by zwierze powąchało dłoń. Jeśli natomiast zwierzę nie jest od nas odgrodzone żadnym płotem, lecz ogranicza go jedynie łańcuch wówczas postępujemy dokładnie tak jak poprzednio z ta różnicą, że sami musimy ocenić jak daleko może sięgnąć łańcuch. Podchodzimy na odległość bezpieczną i czekamy na zainteresowanie ze strony konia. |